piątek, 2 marca 2012

Dzisiejsza zdobycz

Kochani,

Normanie tyle się na tym nachodziłam, że nie mogę wyjść z podziwu, że mi się udało!
Ale może zacznę od początku. Tak więc, w maju tego roku mam ślub i wesele w rodzinie, i zostałam poproszona na świadkową. Na wyprzedażach po-karnawałowych, znalazłam piękną turkusową sukienkę z kremową wstawką i bolerkiem. (mam nadzieję, że zrozumiecie, ale wygląd sukienki zachowam dla siebie).
Jak się okazało, do tej kreacji potrzebne są jasne buty, nie chciałam kremowych, gdyż są za jasne i trudne do utrzymania w czystości. I później mnie olśniło.
NUDE- to jest kolor, którego potrzebuje. I w tym miejscu pojawiło się jeszcze jedno 'ale'. Z racji tego, że jestem blada, i uroczystość będzie w kościele obowiązkowe będą rajstopy lub pończochy. Tak więc jakiekolwiek buty z odkrytymi palcami (których jest tak dużo w sklepach) odpadają. Po pierwsze nie wypada nosić takich butów z odkrytymi palcami a po drugie sama bym się źle czuła. Na dodatek mam bardzo szczupłe stopy, i zawsze z takich szpilek 'wyjeżdżają' mi palce. Także jedyne buty jakie mam z odkrytymi palcami to sandały i klapki. Ma się szczupłe stopy- trzeba cierpieć. Jak to czasami żartuje moja mama "trzeba wziąć młotka i obić nogi' :)
Także miałam małe mission impassible. Wiedziałam że w sieciówkach typu Deichmann, CC, Boti, czy Ambra takich butów nie znajdę. Ze względu na kolor i zakryte palce. Oj nachodziłam się po sklepach. A i nie powiedziałam Wam najważniejszego. Nie chciałam wydać kupy kasy na buty. Na pewno nie więcej niż na sukienkę. Według mnie ponad 100 zł za szpilki, to przesada, nawet jeżeli nie są skórzane. Ale skórzanych nie chciałam. Już prawie straciłam wszelką nadzieje...
Aż w środę w drodze na uczelnie jadąc sobie tramwajem nr 7 jak zwykle zobaczyłam przez okno witrynę sklepową i zobaczyłam moje buty....
Oczywiście w drodze powrotnej musiałam zajść i potwierdzić to co widziałam. Nie obyło się bez przymiarki.
Ale po buty wróciłam dopiero dzisiaj...
A oto i one:
Przepraszam za jakość, ale fotka z komórki. Nie zgadniecie ile za nie dałam.
Pochwalę się Wam, bo jestem z Siebie dumna. Za butki zapłaciłam 49,99zł . 50zł za buty które jakościowo przypominają te z sieciówek. Chciałabym napisać przewyższają, bo wszystko na to wygląda, ale nie chcę zapeszać. Do tego wiem, że będą wygodne. Wystarczy je 'rozchodzić' a jestem pewna, że przetańczę w nich nie tylko całe wesele, ale jeszcze wiele imprez.
A wy macie swoje ulubione sklepy z butami?
Bo ten stał się moim ulubionym, i widziałam jeszcze parę fajnych par na wiosnę, ale nie chciałam szaleć za jednym razem.

Życzę Wam miłego wieczoru :)
Magdalena

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz