środa, 16 stycznia 2013

Farbowanie włosów i powroty...


Witajcie kochani,

Siedzę sobie wieczorkiem i myślę, że jest coś, czego nie zrobiłam. Nagle sobie przypominam, iż miałam napisać notkę na blogu. Także oto jestem.
Chciałabym się dzisiaj podzielić z Wami moimi doświadczeniami odnośnie farbowania włosów.

Moją 'przygodę' z farbowaniem włosów rozpoczęłam jakiś miesiąc po moich 18 urodzinach. Przez długi okres czasu 'suszyłam' mamie głowę o możliwość nałożenia farby, czy szamponetki. Mój naturalny kolor włosów jest dość ciężki do określenia. W tym monecie będę posiłkowała się zdjęciami. Zacznę również od tego, że w wieku 16 lat miałam jeszcze długie włosy. Właśnie takie:





Zdjęcie wykonane w klasie 3 gimnazium.

Pod koniec pierwszej liceum zdecydowałam obciąć się włosy na krótko, ponieważ chciałam coś zmienić w swoim życiu.





 Praktycznie rok nosiłam krótkie włosy w naturalnym kolorze, ale cały czas marzyłam o pięknym głębokim brązie. Wreszcie po 18 urodzinach udało się namówić mamę na szamponetkę do trzech myć. Niestety jedna saszetka "czekoladowego brązu" wyszła całkiem rudawo-czerwona na moich włosach. Znajomi mówili, małe, rude, piegowate i wredne, także wszystko się zgadza:)
Wkrótce nastąpiło kolejne podejście, tym razem szamponetką, ale do 28 myć. Udało się:)




 Także teraz już wiecie jak doszłam do takiego koloru.
A teraz trochę o moim ostatnim farbowaniu. Niestety przy takim naturalnym kolorze jak widzicie, gdy mam większe odrosty wyglądam niczym bym siwiała, albo, co gorsze, jakby przerzedziły mi się włosy. Ostatni raz nakładałam farbę w listopadzie, także nie 'męczę' moich włosów tak często, jak mogłoby się wydawać. Kolor, którego użyłam to Garnier Color Naturals - ultra color w odcieniu 5,25 Jasny Opalizujący Kasztan.





Zawartość opakowania

Ostatnim razem nakładałam odcień ciemniejszy od tego a mianowicie Mroźny Kasztan.
Teraz zmieniłam brązy na kasztany, ze względu na fakt, iż klasyczne brązy nie zależnie od tego, czy jasny, ciemny czy czekoladowy wychodzą bardzo ciemne, niemalże czarne. Z kasztanami sprawa ma się nieco inaczej. Fakt ten poprzedni wyszedł ciemny, ale od razu było widać, iż jest to brąz. Ten jest jaśniejszy i odrosty się trochę odcinają, ale chcę mieć teraz trochę jaśniejszy brąz, także mi to nie przeszkadza.
Dodam, iż farbę aplikuję rozrabiając ją w miseczce, i sama nakładam ją sobie na włosy zaczynając od przedziałka warstwami. Jeszcze nie zdążyło mi się, aby kolor wyszedł nie równy. A oto zdjęcie koloru, jaki wyszedł. Myślę, że oddaje go dość dobrze, choć nie idealnie...
Kolor po dwóch myciach.


Z choinką jeszcze w tle ;)

Do tego mam dla Was jeszcze jednego news'a wróciłąm na Youtube'a
Cieszycie się? Bo ja bardzo.
Oto filmik w którym oznajmiam mój powrót.



To wszystko, co mam dzisiaj do powiedzenia, a właściwie to napisania.
Napiszcie, co sądzicie o moim kolorze włosów. I który kolor wolicie, naturalny czy nie? Krótkie czy długie?
Bo powiem szczerze zastanawiam się nad obcięciem włosów na krótko, tak jak wcześniej, a może i krócej.
Pozdrawiam was gorąco! 
Magdalena