środa, 17 października 2012

Postanowienia

Kochani,
Jedno jest pewne na YouTube'a na razie jeszcze nie wrócę, po prostu nawet gdybym chciała to nie wiem jak to wszystko zorganizować, a muszę wam napisać szczerze, że znowu dużo się w moim życiu pozmieniało.
Jestem taka szczęśliwa, że chciałabym Wam wszystko opowiedzieć, niestety nie mogę.
Mam natomiast nadzieję, że cieszycie się razem ze mną.
Wracając do tematu postanowiłam, że zanim wrócę na YouTube, o ile w ogóle to nastąpi, chciałabym uporządkować bloga. Na pewno pisać dla Was częściej, dalej rozwijać się w świecie makijażu. Ale chciałabym pisać o rzeczach życia codziennego, jak na przykład książki, które aktualnie mnie zachwyciły.
Mam nadzieję, że to będzie swojego rodzaju rekompensata, za moje decyzje, jednakże mam nadzieję, że je w pewnym stopniu rozumiecie i wspieracie.

Do usłyszenia niedługo :)

Pozdrawiam Magdalena

poniedziałek, 8 października 2012

Pożegnanie

Kochani,

Nadszedł czas pożegnania się z AliceWorld92 na YouTube. Niestety przykro mi poinformować, że na 99% jest to decyzja nie odwołalna. Portal ten zmienił się na YouHate i to nie tylko w wirtualnym świecie.
W tym miejscu chciałabym "podziękować" osobą, które się do tego przyczyniły.
Dziękuję serdecznie osobą, które mnie wspierały.
Chciałabym również napisać, iż nie robię tego ponieważ nie potrafię przyjąć krytyki.
Jest wiele czynników, które składają się na zamknięcie kanału, i wiele z nich ma podłoże osobiste.
Mam nadzieję, że zrozumiecie. Bloga natomiast postaram się zachować.
Wiem, że to trudne do zrozumienia, i za pewne wiele z Was, tu nawet nie dotrze. ale mam nadzieję, że mnie zrozumiecie. Tylko o to proszę...

Magdalena

wtorek, 17 lipca 2012

Recenzja kosmetyków firmy Jadwiga

Kochani,
Wiem, że filmik z tą recenzją ukazał się na kanale jakiś czas temu, ale chciałabym mimo to napisać tego posta. Ale może zawsze napiszę nieco więcej niż powiedziałam w filmiku. Z postami na bloga jest troszeczkę  łatwiej gdyż można spokojnie pomyśleć aby coś napisać, i oczywiście nie trzeba później spędzać czasu edytując filmiki. Co nie zmienia faktu, że lubię mówić do kamerki :)

Tak więc zaczynamy...

Kosmetyki firmy Jadwiga otrzymałam od portalu wizaz-club.pl w ramach aktywności na ich portalu. Kosmetyki dotarły całe i zabezpieczone. 
Do testowania otrzymałam :
Żel do kąpieli
Żel do mycia twarzy
Puder naturalny
Peeling enzymatyczny 
Maseczki bionawilżające 3szt.
oraz próbkę Papki anty trądzikowej.


Na pierwszy ogień pójdzie mój ulubieniec czyli żel oczyszczający do cery tłustej i trądzikowej.
Od razu ucieszyło mnie opakowanie z pompką dzięki czemu produkt jest bardzo wydajny a my mamy pod kontrolą jego dozowanie. W składzie występuje olejek z drzewa herbacianego, który nadaje produktowi charakterystyczny zapach. Bardzo lubię produkty z owym olejkiem, gdyż skóra jest po nich świeża. Oto co oo swoim produkcie pisze producent na swojej stronie internetowej:

"Dzięki zawartości olejku z drzewka herbacianego, żel działa oczyszczająco i odświeżająco. Przyspiesza gojenie zmian trądzikowych. Regularne stosowanie osłabia pracę gruczołów łojowych bez wysuszania skóry. Zapobiega infekcjom o podłożu bakteryjnym i tworzeniu się zaskórników. "

I powiem Wam, że produkt sprawdza się również przy mojej mieszanej cerze. Nie przeszusza jej na policzkach. A z zaskórnikami na czole i bronie nie mam już takiego problemu. Oczywiście liczba niedoskonałości na mojej cerze zmienia się wraz z fazami cyklu. Ale nie są one tak uciążliwe i bolesne.
Pojemność produktu to 200ml a cena to 30zł.
Jeżeli chodzi o żel to zakwalifikowałabym go do średniej półki cenowej. Ale ze względu na skład i działanie jakie ma na moją cerę naprawdę wart jest każdej złotówki.





Puder Naturalny.
Występuje w opakowaniu 30g. w formie sypkiej.
Cena: 27zł.

Jeżeli chodzi o puder to bardzo dobrze utrwala wykonany wcześniej makijaż . Użyty samodzielnie daje efekt delikatnego zmatowienia. Utrzymuje się na twarzy przez cały dzień. Nawet w czasie wesela, w maju, kiedy było ciepło wymagał na prawdę nie wielkich poprawek. Występuje w jednym odcieniu. Jedyną wadą jaką widzę w tym produkcie jest jego opakowanie. Opakowanie nadaje się, aby zabierać je ze sobą, ale przy podróżach trzeba pamiętać, że przy otwarciu wysypie się z niego duża ilość produktów. Moje rozwiązanie to mam zamiar część produktu sobie odsypać do innego opakowania. Możliwe, że wtedy problem nadmiernego wysypywania się produktu zostanie rozwiązany :)


Teraz przyszła pora, na produkt, który uwielbiam.
Mianowicie chodzi o peeling enzymatyczny z granulkami wosku jojoba.
Opakowanie 50 ml.
Cena : 28,50zł.
Produkt jest w żelowej konsystencji a granulki są wyczuwalne pod palcami. Aplikuje się go na 15 minut. Ja zwykle robię to w wannie podczas kąpieli. Tak mi jest najłatwiej. Można go stosować dwa razy w tygodniu, tak też czynię. Efekt jest niesamowity. Jest to pierwszy peeling enzymatyczny jakiego stosowałam. Ale jestem zdecydowaną fanką takich produktów. Teraz całkowicie zrezygnuje z peelingów mechanicznych.
Twarz po peelingu, przynajmniej u mnie mogę śmiało porównać do "pupci niemowlaka". Buzia jest na prawdę gładka. 


Olejek do kąpieli - sosnowy, antybakteryjny.
Pojemność 500ml
Cena : 18zł

Jeżeli chodzi o olejek do kąpieli to piękny jest jego zapach, choć mam świadomość, że nie każdemu przypadnie do gustu. Ale jak dla mnie w ciepłej kąpieli czyje zapach sosnowego lasu po deszczu. Zapach jest przyjemny, naturalny. Ja lubię takie zapachy. Faktycznie dobrze się pieni. Jeżeli chodzi o działanie antybakteryjne to nie miałam jak go przetestować w okresie letnim. Ciekawa jestem innych zapachów. Z przyjemnością zużyje opakowanie do końca, ale jednak 20zł za żel do kąpieli to dużo.
Może jednak kiedyś się na niego skuszę :)



Maseczka bionawilżająca - Nagietkowa
Pojemność : 8ml
Cena : 3zł za sztukę

Jeżeli chodzi o cenę to jak na maseczkę do twarzy to cena standardowa.
Ja z tą maseczką miałam nie lada przygodę. Dostałam mianowicie trzy sztuki. Przy próbie zaaplikowania pierwszej maseczki pojawiło się pieczenie. Więc nie czekałam nawet 5 minut i od razu ją zmyłam. Po prostu obawiałam się, że dostanę wysypki, choć wielokrotnie w domu używałam maści nagietkowej na skórę, także nie rozumiałam reakcji organizmu. Tak więc dałam jej drugą szansę. Oczywiście pieczenie pojawiło się również, ale tym razem delikatne, więc stwierdziłam, że zaryzykuje. Trzymałam maksymalny czas czyli 20 minut. Po tym czasie maseczka w większości się wchłonęła. Resztę producent nakazał usunąć papierową chusteczką. Jednak na twarzy pozostała dość lepka warstwa więc zmyłam ją delikatną wodą i powiem wam, że efekty były bardzo fajne :)
Cera faktycznie wydawała się nawilżona i była bardzo miękka w dotyku. Jestem zadowolona. W najbliższym czasie zużyje jeszcze ostatnią sztukę, która mi została :)




Próbka Antyrądzikowej Papki.
Pojemność orginału :
30 ml - 27zł
110ml - 49,50zł
Na sam koniec pora jeszcze na próbkę papki antytrądzikowej która została dołączona do paczki. Bardzo mnie to ucieszyło. Napiszę kolokwialnie że to cudo dosłownie uratowało mi dupę nie jeden raz. Pierwszy swój ekstremalny test miała na weselu w maju. Słuchajcie budzę się rano a tam ogromny pryszcz, ale taki, że  żaden korektor sobie z nim nie poradzi. Szybko zasmarowałam z rana 'nieprzyjaciela' i jakieś 3-4h nosiłam tak papkę. Może nie zniknął od razu, tak jak to by było po zasmarowaniu go na noc, ale był zdecydowanie mniejszy, mnie 'rozogniony' i przede wszystkim nadawał się do zatuszowania korektorem. Papka pozostawia białe ślady na twarzy, które następnie zasychają, i mogą się również osypywać. Mnie to całkowicie nie przeszkadza. Jestem się w stanie poświęcić. I bardzo intensywnie zastanawiam się nad zakupem pełnowymiarowego opakowania. Na początek tego 30ml. Ale to zawsze coś.

Kończę moje przemyślenia na ten temat i zmykam robić zapiekankę. 
Postaram się dla Was pisać notki na Blogu co drugi dzień.

Pozdrawiam Was.
Magdalena



poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Próbna Fryzura na Wesele

Witajcie kochani!

W maju mam wesele i jestem świadkową. Sukienkę mam buty też. Została fryzura. Jakoś nie mam weny na wizytę u fryzjera. Zawsze mogę spróbować zrobić coś sama...

Tak wiec dzisiaj z nudów zabrałam się za pierwszą opcje. Upięcie. Nie jest ono idealne, bo nie miało być. Wiem, że mam odrosty i kolor mi się wymywa, ale na razie nie chcę niszczyć moich włosów. Także oto efekty mojej pracy.





Proszę napiszcie co myślicie o tej fryzurce. Mam nadzieję, że któraś z was się nią zainspiruje.
Tak wiem, że widać wsuwki, ale najważniejsza była forma, wykonanie można jeszcze dopracować. No i oczywiście nie wiem co z makijażem, ale po cienie bd musiała się wybrać do Inglota, bo z moich cieni, które mam w domu nic na pewno nie "zmaluje".
Życzę Wam miłego dnia.
Magdalena

piątek, 2 marca 2012

Dzisiejsza zdobycz

Kochani,

Normanie tyle się na tym nachodziłam, że nie mogę wyjść z podziwu, że mi się udało!
Ale może zacznę od początku. Tak więc, w maju tego roku mam ślub i wesele w rodzinie, i zostałam poproszona na świadkową. Na wyprzedażach po-karnawałowych, znalazłam piękną turkusową sukienkę z kremową wstawką i bolerkiem. (mam nadzieję, że zrozumiecie, ale wygląd sukienki zachowam dla siebie).
Jak się okazało, do tej kreacji potrzebne są jasne buty, nie chciałam kremowych, gdyż są za jasne i trudne do utrzymania w czystości. I później mnie olśniło.
NUDE- to jest kolor, którego potrzebuje. I w tym miejscu pojawiło się jeszcze jedno 'ale'. Z racji tego, że jestem blada, i uroczystość będzie w kościele obowiązkowe będą rajstopy lub pończochy. Tak więc jakiekolwiek buty z odkrytymi palcami (których jest tak dużo w sklepach) odpadają. Po pierwsze nie wypada nosić takich butów z odkrytymi palcami a po drugie sama bym się źle czuła. Na dodatek mam bardzo szczupłe stopy, i zawsze z takich szpilek 'wyjeżdżają' mi palce. Także jedyne buty jakie mam z odkrytymi palcami to sandały i klapki. Ma się szczupłe stopy- trzeba cierpieć. Jak to czasami żartuje moja mama "trzeba wziąć młotka i obić nogi' :)
Także miałam małe mission impassible. Wiedziałam że w sieciówkach typu Deichmann, CC, Boti, czy Ambra takich butów nie znajdę. Ze względu na kolor i zakryte palce. Oj nachodziłam się po sklepach. A i nie powiedziałam Wam najważniejszego. Nie chciałam wydać kupy kasy na buty. Na pewno nie więcej niż na sukienkę. Według mnie ponad 100 zł za szpilki, to przesada, nawet jeżeli nie są skórzane. Ale skórzanych nie chciałam. Już prawie straciłam wszelką nadzieje...
Aż w środę w drodze na uczelnie jadąc sobie tramwajem nr 7 jak zwykle zobaczyłam przez okno witrynę sklepową i zobaczyłam moje buty....
Oczywiście w drodze powrotnej musiałam zajść i potwierdzić to co widziałam. Nie obyło się bez przymiarki.
Ale po buty wróciłam dopiero dzisiaj...
A oto i one:
Przepraszam za jakość, ale fotka z komórki. Nie zgadniecie ile za nie dałam.
Pochwalę się Wam, bo jestem z Siebie dumna. Za butki zapłaciłam 49,99zł . 50zł za buty które jakościowo przypominają te z sieciówek. Chciałabym napisać przewyższają, bo wszystko na to wygląda, ale nie chcę zapeszać. Do tego wiem, że będą wygodne. Wystarczy je 'rozchodzić' a jestem pewna, że przetańczę w nich nie tylko całe wesele, ale jeszcze wiele imprez.
A wy macie swoje ulubione sklepy z butami?
Bo ten stał się moim ulubionym, i widziałam jeszcze parę fajnych par na wiosnę, ale nie chciałam szaleć za jednym razem.

Życzę Wam miłego wieczoru :)
Magdalena

piątek, 24 lutego 2012

Ostatnie zakupy kosmetyczne

Witajcie kochani!

Wiem że bardzo, ale to bardzo dawno mnie tu nie było, za co Was Serdecznie przepraszam.
Niestety wiele rzeczy (dość nieprzyjemnych) skumulowało się w moim życiu w tym samym czasie. Nie będę zgłębiać się w szczegóły, ale mogę powiedzieć tylko tyle, że wszystko zaczyna wychodzić na prostą.
Ale przejdźmy do bardziej przyjemnych rzeczy. Mianowicie trochę nowych produktów znalazło się w mojej kosmetyczno-pielęgnacyjnej kolekcji.

A więc przedstawiam Wam produkty zakupione w ostatnim czasie, i o każdym z nich powiem Wam co nieco :)

Oczywiście na 'pierwszy ogień' idzie zakup sprzed dwóch tygodni, więc mogę Wam już coś o nim powiedzieć. Ogólnie załamana moimi 'przygodami' związanymi z poszukiwaniem idealnego kremu do pielęgnacji młodej cery. Nie chciałam żadnego kremu z serii typowo anty trądzikowych, tych ogólnodostępnych w drogeriach. Więc udałam się do "zielarskiego" jest to sklepik u mnie na dzielnicy, gdzie 
Pani, wie wszystko o najróżniejszych kosmetykach, zwłaszcza polskich. Wie, co do czego. Oczywiście nie tylko kremy można tam znaleźć. Więc zwróciłam się do Pani o pomoc. Po krótkiej rozmowie, ustaliłyśmy jakiego kremu mi potrzeba. I właśnie poleciła mi krem pichtowy. Jeżeli chcecie wiedzieć o nim więcej polecam sobie wpisać w google i wiedzie już wszystko. Ja na razie używam tego kremu tylko na noc, w dzień jeszcze używam mojego garniera.,  który jest na wykończeniu, ze względu na niskie temperatury. Ale myślę, że jak zużyję garniera to będę używała kremu rano i wieczorem. Ja mam cerę mieszaną i jest bardzo fajny. Ale myślę że o tym przeczytacie za jakiś czas w osobnej recenzji.


A teraz dzisiejsza 'zdobycz' otóż najnowsza maskara Maybelline 'one by one volum' express satin balck'.
Jeżeli o mnie chodzi to jestem dość sceptycznie nastawiona do sylikonowych szczoteczek, ale nie wiem 'coś' mnie naszło i postanowiłam zaryzykować. Moje pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne. Lecz raczej wyznaję zasadę "nie chwal dnia przed zachodem słońca" także szczegółową recenzję zobaczycie na pewno :)




I trzy pozostałe produkty to już takie uzupełnienie braków. Czyli eyeliner, puder i lakier którego mi brakowało czyli neutralny kolor w numerze 70'nude it' z essence.

Mam nadzieję, że spodobał się Wam post. Zapraszam do komentowania i życzę miłego wieczoru i weekendu.
Magdalena

sobota, 7 stycznia 2012

Nowy Rok

Kochani,
Nowy rok się rozpoczął a ja od czwartku walczę z jakimś okropnym choróbskiem.
W sumie nie wiem dlaczego, ale odpowiedź jest jedna. Pogoda.
Kiedy jest mroźna zima, na prawdę trzeba się postarać, aby się rozchorować, natomiast gdy mamy nieustanne temperatury na plusie zarazkom jest dużo łatwiej przetrwać w taką pogodę.
A powiem Wam aura jest bardzo zmienna. W tym tygodniu było ponad 10 stopni na plusie.
Także idzie zwariować z tą pogodą. W czwartek tak wiało że można było głowę stracić.
Także na razie siedzę w domku z racji tego że mamy trochę wolnego i wspomagam moją odporność jak mogę.
A od poniedziałku normalnie na uczelni.
Dzisiaj tylko musiałam wstać z łóżka bo mieliśmy kolędę w domku.
A jak będzie jutro to jeszcze się okaże, wszystko zależy od mojej temperatury.